Odzyskać uśmiech i pewność siebie

Gest Przyjaźni to przekazanie włosów na peruki dla potrzebujących dzieci: po chemioterapii, radioterapii lub z innymi schorzeniami skóry. Liczba nowych zachorowań na nowotwór wśród dzieci w Polsce wynosi ok. 1200 rocznie, czyli 105-130 nowych zachorowań na 1 mln dzieci. My staramy się im pomóc. Zbieramy włosy, wraz z Rokoko robimy i przekazujemy za darmo dzieciom potrzebującym, w trudnej sytuacji finansowej peruki zrobione z włosów dawców. Już z naszych darów skorzystały dzieci, podopieczni Fundacji. I ty możesz mieć wpływ na ich los!

Jak to jest nagle stracić włosy… 

Cały ciężar spada na dziewczynkę, która musi zmagać się zarówno z własnymi emocjami jak i z reakcjami rówieśników...

[Teraz] Wie jak ważne jest, aby mówić  innym dzieciom, że ich marzenie może się spełnić. Widzi także, jaką radość odczuwają ich rówieśnicy, gdy mogą pomagać. 

Julia - Wiatr we włosach...

Jak to jest nagle stracić włosy… Jak to jest być w piątej klasie, tracić włosy raptownie i znosić spojrzenia koleżanek. A jeśli do tego jest to nowe środowisko… jeśli zmieniło się szkołę lub klasę….

Julia straciła włosy w połowie wakacji i musiała poradzić sobie w nowym otoczeniu. Postanowiła poradzić sobie z tym sama. Starsze dziewczynki nie chcą już, aby w relacjach z rówieśnikami reprezentowali je rodzice. Nauczyciele także raczej się nie wtrącają. Cały ciężar spada na dziewczynkę, która musi zmagać się zarówno z własnymi emocjami jak i z reakcjami rówieśników. Przez dwa lata Julia nosiła chusteczkę. Mama szyła jej te chusteczki – chciała, żeby wyglądały atrakcyjnie. Wcale nie ławo jest znaleźć chustkę która rozmiarem i kolorem pasuje dorastającej dziewczynce. Jeszcze trudniej jest znaleźć dla nie odpowiednią perukę.

Julia swoja pierwszą perukę dostała bardzo szybko. Była to jednak peruka stworzona ewidentnie dla osoby dorosłej i to był problem… Julia czuła się w niej nienaturalnie – jak przebrana. Nie chciała jej nosić. Razem z rodzicami rozważała zakup nowej peruki z naturalnych włosów, choć jest to duży wydatek. Ale jakoś nie mogła przejść do porządku nad tym, że nie wiadomo czyje są te włosy… Julia miała z tym pewien problem.

„Gdybym tak mogła dostać włosy od moich koleżanek” – powiedziała kiedyś mamie. I jej przyjaciółka Paulina podchwyciła pomysł i zaczęła zapuszczać włosy – specjalnie dla Julii. Jeszcze wtedy żadna z nich nie wiedziała, że na wykonanie jednej peruki potrzeba włosów od kilku osób…. Gdy Julia usłyszała, że Fundacja Przyjaźni zbiera włosy głównie od dziewczynek – na peruki specjalnie dla dzieci – było to dokładnie to, czego szukała. Peruka z włosów dziewczynek takich jak ona, które oddały je w geście przyjaźni. To coś jak piękny prezent, to wspaniały dar od nieznanych przyjaciółek. Koleżanka Julii także ścięła swoje długie włosy, aby przekazać je innym dzieciom. I namówiła pięć kolejnych dziewczynek. I teraz nawet pięciolatki na podwórku mówią, że zapuszczają włosy, aby pomagać.

Julia od pierwszej chwili poczuła się doskonale w nowej peruce. Wybrała długie włosy, z lekkim odcieniem rudości. Wygląda w nich pięknie i pewna siebie idzie do gimnazjum. Znowu czuje wiatr we włosach. Brakowało jej tego uczucia… rozwianych włosów,  tak – wiatru we włosach i zabawy włosami.

Jej mama robi wszystko, aby promować zbieranie włosów dla dzieci. Zaangażowała się w pomoc, informuje o działalności Fundacji Przyjaźni lokalne media i salony fryzjerskie. Wie jak ważna była odpowiednia peruka dla jej córki. Wie jak ważne jest, aby mówić  innym dzieciom, że ich marzenie może się spełnić. Widzi także, jaką radość odczuwają ich rówieśnicy, gdy mogą pomagać. 

Czasami czuła się w towarzystwie rówieśników niekomfortowo, a mówiąc wprost czuła się odrzucona i było jej przykro…

Mama Matyldy od początku choroby wspierała swoją córkę i sama podjęła trud rozmowy z jej rówieśnikami – rozmowy, która pokazuje czym jest inność i uczy tolerancji. 

Choć bardzo spodobała się sobie w nowej peruce i czuła się w niej wygodnie, początkowo – z obawy przed komentarzami -nie chciała nosić jej do przedszkola.

Przełamała się dopiero gdy najbliższa przyjaciółka powiedziała jej, że wygląda naprawdę ładnie. Od tej pory śmiało nosi już perukę i bawi się układając nowe fryzurki, przypinając kolorowe spinki, tak jak każda dziewczynka. 

Poznaj Historię Matyldy

Matylda ma skończone 5 lat i jak każda dziewczynka w jej wieku chodzi do przedszkola, bawi się z rówieśnikami, nawiązuje przyjaźnie. Jednak nie zawsze przychodziło jej to tak łatwo jak innym dzieciom. Czasami czuła się w towarzystwie rówieśników niekomfortowo, a mówiąc wprost czuła się odrzucona i było jej przykro…

Matylda jest wesołą, uroczą dziewczynką, która dzielnie radzi sobie z chorobą. Gdy miała dwa i pół roku, jej włoski zaczęły gwałtownie wypadać, a dermatolodzy byli bezradni. Zdiagnozowano łysienie plackowate, zaordynowano obciążającą terapię sterydową, która jednak okazała się nieskuteczna. Być może choroba Matyldy cofnie się i kiedyś jej włosy odrosną, tak piękne jak były. Jednak teraz jest małą dziewczynka, która musi odpowiadać na niewygodne pytania, znosić  zdziwione spojrzenia i głupie przytyki innych dzieci… 

Matylda naprawdę miała już tego dosyć i trudno się jej dziwić, bo każdy miałby dosyć, nawet dorosły.  Znacznie trudniej jest poradzić sobie z takim problemem małemu dziecku. Nawet wyjście na plac zabaw przejmuje pewnym strachem. Dzieci bywają okrutne, często nieświadomie, nie rozumieją natury choroby, zauważają odmienność i komentują to bez ogródek.

Mama Matyldy od początku choroby wspierała swoją córkę i sama podjęła trud rozmowy z jej rówieśnikami – rozmowy, która pokazuje czym jest inność i uczy tolerancji.  Zwróciła się do przedszkolnego psychologa o pomoc, przeprowadziła w przedszkolu akcję uświadamiającą, osobiście tłumaczyła koleżankom Matyldy na czym polega choroba i odniosła sukces – dzieci rzeczywiście zrozumiały „coś” i zaakceptowały Matyldę. Jednak zrozumienie najbliższego środowiska nie wyczerpuje sprawy. Spojrzenia na ulicy wciąż sprawiają przykrość, a wkrótce Matylda pójdzie przecież do szkoły, pojawią się nowe koleżanki i kolejne przykre pytania.

Dlatego mama Matyldy, wraz z córeczką, podjęła decyzję o peruce. Nie chciała aby jej dziecko wyrastało w poczuciu lęku przed odrzuceniem. Dla dziewczynek w tym wieku wygląd staje się naprawdę ważny. Tuż po Wigili, mama Matyldy, szukając informacji trafiła na internetową stronę Fundacji Przyjaźni, która jako pierwsza w Polsce rozpoczęła stałą akcję zbierania włosów na peruki dla dzieci.  Po przedłożeniu wymaganych dokumentów, Matylda już w styczniu otrzymała swoją perukę. Szybkie tempo działania było nawet pewnym zaskoczeniem. Mama Matyldy poczuła ulgę widząc uśmiech na twarzy swojej córeczki, gdy po raz pierwszy przymierzyła perukę w salonie Rokoko. I zaraz potem, ponownie musiała przeprowadzić rozmowę z dziećmi z przedszkolu. Niedawno tłumaczyła im dlaczego jej córeczka straciła włosy, a teraz trzeba było wyjaśnić skąd je ma i czym jest peruka.

Trzeba było omówić to także z samą Matyldą. Choć bardzo spodobała się sobie w nowej peruce i czuła się w niej wygodnie, początkowo – z obawy przed komentarzami -nie chciała nosić jej do przedszkola. Przełamała się dopiero gdy najbliższa przyjaciółka powiedziała jej, że wygląda naprawdę ładnie. Od tej pory śmiało nosi już perukę i bawi się układając nowe fryzurki, przypinając kolorowe spinki, tak jak każda dziewczynka. Czuje się dobrze, bo wie, że dobrze wygląda i że jest akceptowana.

Głupie pytania już jej nie prześladują. Zawsze chciała mieć włosy tak długie jak jej mama… Jednak mama Matyldy obcięła swoje włosy aby przekazać je Fundacji Przyjaźni – ofiarować innym potrzebującym dzieciom.

I teraz, to Matylda ma dłuższe włosy.